Artykuł niniejszy opublikowany został pierwotnie w pracy zbiorowej Architekt wolności, wydanej przez Instytut Misesa.
Murray Rothbard, oprócz bogatej aktywności naukowej, całe życie był aktywny jako intelektualista publiczny oraz popularyzator libertarianizmu wśród szerszej publiczności z różnych, potencjalnie sojuszniczych środowisk. Świadectwem popularnej odnogi działalności Rothbarda są artykuły, które publikowane na były łamach periodyków m.in. Left and Right (1965–1968), Freedom (1967–1968), The Libertarian Forum (1969–1984), The Free Market (1982–1995), Rothbard-Rockwell Report (1990– 1995)1. Jego komentarze do bieżących wydarzeń w USA i na świecie w 2. poł. XX w. są świetną ilustracją zastosowania teorii ekonomicznych i politycznych do analiz konkretnych zagadnień.
Komentarze ekonomiczne
Dla Rothbarda jako ekonomisty obok obrony własności prywatnej kluczowa była krytyka błędnych przekonań ekonomicznych w polityce monetarnej, fiskalnej i regulacyjnej oraz konsekwentna walka o niższe wydatki państwa. Jak zauważał, różnice między Demokratami i Republikanami dotyczyły co najwyżej finansowania wydatków państwa długiem lub podatkami, a także nacisku na zwiększanie zasiłków socjalnych lub rozbudowę sektora wojennego (Rothbard 2016, 123; 2015, 104). Dla polskiego czytelnika zaskakująco aktualnie mogą brzmieć fragmenty, w których krytykował przemycanie nowych podatków przez nazywanie ich „opłatami, składkami czy datkami”, a uzasadnianie nowych wydatków budżetowych „inwestycjami” (Rothbard 2015, 4, 108–109). Punktował też przekierowywanie zadłużenia do funduszy pozapaństwowych w imię iluzji „zrównoważonego budżetu” (Rothbard 2015, 212). Także uszczelnianie systemu podatkowego oceniał negatywnie, ponieważ nieodmiennie zachęcało ono do wzrostu wydatków państwa (Rothbard 2015, 190–193, 201–202).
Niewiele ciepłych słów poświęcał też Rothbard przywódcom obiegowo kojarzonym z polityką wolnorynkową: Ronaldowi Reaganowi i Margaret Thatcher. Jak wskazywał, ostatecznie w polityce gospodarczej Reagana zwyciężył nawet nie monetaryzm, ale – podobnie jak u poprzednich prezydentów z Partii Republikańskiej – prawicowy keynesizm, skutkujący jeszcze większym wzrostem wydatków państwa niż za czasów Demokratów (Rothbard 2015, 95). Z kolei Thatcher, jakkolwiek doceniana za wolnorynkową retorykę, prywatyzację i ograniczanie związków zawodowych, była krytykowana za ekspansję monetarną i deficyt budżetowy (Rothbard 2015, 206).
Czytelnika może też zdziwić sprzeciw wobec podnoszonego przez część libertarian postulatu bonu oświatowego. Rothbard podkreślał, że nie byłaby to tylko deregulacja, ale również zwiększenie nadzoru państwowego nad szkołami (Rothbard 2015, 139–142). Miał także krytyczne zdanie o międzynarodowych porozumieniach handlowych (GATT, NAFTA) i ich harmonizacji regulacji „w górę” oraz wprowadzania ograniczeń handlu z innymi państwami (Rothbard 2006b, 142–148). W przekonaniu o ich problematyczności umacniało go ponadpartyjne poparcie elit, bynajmniej nie motywowane poszerzaniem wolności gospodarczej. Również pomysły centralizacji Wspólnot Europejskich i utworzenia Europejskiego Banku Centralnego to dla Rothbarda była droga, by powstała „nowa gigantyczna biurokracja państwowa z siedzibą w Strasburgu i Brukseli”, dążąca do uniformizacji fiskalnej i monetarnej (Rothbard 2015, 208).
Można u Rothbarda zaobserwować także pewne zmiany poglądów. W latach 60. gorąco popierał oddolne protesty, wskazując, że należy traktować własność uniwersytetów lub firm-podwykonawców państwa jako własność publiczną (Rothbard 2006a, 14). Pisał, że otwieranie ognia przez służby państwowe do autentycznych szabrowników narusza proporcjonalność odpowiedzi (Rothbard 2016, 42, 107–108) i potępiał brutalność policji (Rothbard 2016, 113–114; 2007, 126, 133–134). Dla odmiany, w latach 90. nawoływał do „spuszczenia policji” na ulicznych przestępców oraz włóczęgów i bezdomnych (Rothbard 2006b, 41). Podobnie, w młodości chwalił Norris-La Guardia Act jako ograniczenie dla sądowego tłamszenia ruchów pracowniczych (Rothbard 2006a, 15). Z kolei w latach późniejszych postulował zniesienie ustawy jako przywileju związków zawodowych, zaburzającego wolny rynek pracy (Rothbard 2006b, 436).
Komentarze polityczno-społeczne
Rothbard konsekwentnie walczył z upolitycznianiem różnych sfer życia. Głośno wychwalał samochody jako „mocno indywidualistyczny, wygodny, wręcz luksusowy środek transportu” i bronił palaczy jako „najbardziej prześladowaną mniejszość Ameryki” (Rothbard 2006b, 268). Przez całe życie był konsekwentnym obrońcą dostępu do broni (Rothbard 2016, 152–153; 2015, 136–139).
Chociaż początkowo pochwalał użycie 9. Poprawki2 do obrony praw jednostek (Rothbard 2007a, 96–100), to później doszedł do wniosku o całkowitej szkodliwości aktywizmu sędziowskiego w Stanach i krytykował przekonanie, że wystarczy obsadzić Sąd Najwyższy „właściwymi ludźmi”, którzy będą pilnować wolności (Rothbard 2006b, s. 376–377). W kontekście współczesnych sporów kulturowych w Stanach Zjednoczonych zaskakująco aktualnie brzmią również komentowane przez Rothbarda w latach 80. i 90. m.in. próby wprowadzania specjalnych kategorii „praw gejów i lesbijek”, postulowania parytetów w administracji, zmian prawnej definicji gwałtu, a także propozycje regulacji tzw. mowy nienawiści (Rothbard 2006b, s. 42–43, 104, 269–271, 290, 360–361, 395–398).
Jako zwolennik legalności aborcji podkreślał, że skuteczne egzekwowanie zakazu wymagałoby wielkiej ingerencji w życie prywatne obywateli. Wskazywał jednak na ważne wspólne postulaty z ruchami antyaborcyjnymi np. na państwowe subsydiowanie. Proponował rozwiązanie decentralizacyjne, odwracające skutki wyroku Roe v. Wade (Rothbard 2006b, s. 29–30) – i zapewne z radością powitałby niedawny wyrok amerykańskiego Sądu Najwyższego.
Również w sferze politycznej Rothbard odnotowywał zbieżność praktyki obu głównych partii amerykańskich. Pod wpływem neokonserwatystów Republikanie postawili na antykomunizm, jednak drugą stroną tego była kontynuacja etatyzmu Nowego Ładu. Prezydenci z ramienia Demokratów również chętnie walczyli z obywatelskim nieposłuszeństwem oraz pchali USA do wojny w Korei (Rothbard 2016, s. 152–153). Doskonale to uzupełniały słabo skrywane powiązania między politykami, intelektualistami a magnatami biznesowymi np. w ramach Rockefellerowskiej Komisji Trójstronnej (Rothbard 2006b, s. 60).
Po zakończeniu Zimnej Wojny Rothbard zdiagnozował jałowość ideową elit Partii Republikańskiej (Rothbard 2006b, s. 64). Proroczo dostrzegał w tym szansę na zdominowanie partii przez populistów, co rzeczywiście dokonało się za sprawą Donalda Trumpa. Popierał Buchanana czy Davida Duke’a (eks-Wielkiego Mistrza Ku-Klux-Klanu) z ich „dostatecznie libertariańskim” programem (Rothbard 2006b, s. 60), a czasem zachęcał do głosowania na złego kandydata przeciw jeszcze gorszemu, jak np. w 1992 roku Busha przeciw Clintonowi (Rothbard 2006b, s. 53–57).
Rothbard i film
W recenzjach pisanych pod pseudonimem Mr. First Nighter, Rothbard oczywiście doceniał w filmach przekaz „identyfikujący główne zło w rządzie”3 (Rothbard 2006a, 680). Jeśli chodzi o kwestie artystyczne to z kolei jego punktem odniesienia była „Stara Kultura” lat 30. i 40. XX w. (Rothbard 2006a, 346–347, 729). Krytyka Rothbarda jednak nie była zwrócona przeciw „twórcom Głębokiego gardła, ale Bergmanom, Bunuelom, Antonionim, Fellinim, Godardom”, czyli filmom nudnym i pretensjonalnym, rezygnującym z wartości takich jak honor czy lojalność i porzucających odróżnienia dobra od zła (Rothbard 2006a, 346).
Rothbard szczególnie polecał pozycje nostalgicznie, nawiązujące do czasów i estetyki międzywojnia (np. Żądło, Rydwany ognia) oraz zmagania samotnych bohaterów ze zdeprawowanym światem (Wszyscy ludzie prezydenta, Życzenie śmierci, Shaft, serię filmów o Brudnym Harrym). Filmy o Jamesie Bondzie były w jego oczach „kwintesencją Starej Kultury: wspaniała fabuła, ekscytująca akcja, bohaterowie kontra złoczyńcy, intrygi szpiegowskie, zwięzłe dialogi i szczera przyjemność z mieszczańskiego luksusu i fascynujących gadżetów technologicznych” (Rothbard 2006a, 395). Chwalił talent komiczny Mela Brooksa i wczesnego Woody’ego Allena. Słowem, najbardziej cenił porządną burżuazyjno-kapitalistyczną rozrywkę z pozytywnym przekazem moralnym i szczęśliwym zakończeniem.
Oczywiście to tylko skromne wyimki z publicystyki libertariańskiego „wesołego wojownika” na nierównej wojnie z etatystycznym establishmentem. Lektura jego publicystyki również i dziś bawi, uczy, prowokuje – ale na pewno nie pozostawia obojętnym.

