Powrót
Interwencjonizm Unii Europejskiej

Lach: Libertariańskie stanowisko wobec paktu migracyjnego 

0
Bonawentura Lach
Przeczytanie zajmie 10 min
Lach_Libertariańskie stanowisko wobec paktu migracyjnego
Pobierz w wersji
PDF

Wstęp 

12 czerwca w życie wszedł unijny pakt migracyjny, wywołując ożywioną dyskusję w przestrzeni publicznej. Opinie odnośnie paktu są bardzo niejednoznaczne, a można by rzec nawet, że wręcz sprzeczne. Debata na ten temat koncentruje się zazwyczaj na kwestiach bezpieczeństwa narodowego, skutkach dla gospodarki, czy politycznych reperkusjach dla państw członkowskich. Proponuję jednak odłożyć na bok partykularne interesy polityczne i spojrzeć na to zagadnienie z zupełnie innej perspektywy. 

Niniejszy tekst stanowi próbę analizy paktu przez pryzmat libertarianizmu. Nie interesuje nas tu „racja stanu” ani to, co jest korzystne dla konkretnego rządu — w tej analizie te kwestie pozostają bez znaczenia. Skupimy się na perspektywie indywidualistycznej, by odpowiedzieć na fundamentalne pytanie: czy przyjęte regulacje w ogóle przystają do etyki wolnościowej? Poniżej przyjrzymy się zatem kluczowym przepisom tego dokumentu w świetle zasad, które cenią wolność ponad biurokratyczny porządek.  

Co zawiera pakt? 

Przyjęty przez Unię dokument ma na celu uregulowanie dwóch kwestii: sposobu przyjmowania wniosków azylowych przez państwa członkowskie i osiedlania się imigrantów. Zdecydowana większość punktów dotyczy zatem jednej z tych dwóch kwestii. Poniżej omówimy najważniejsze postanowienia dokumentu w sposób chronologicznie odpowiadający etapom procesu imigracji na Stary Kontynent. Zaczniemy zatem omówienie nie od przepisów, które są pierwsze w strukturze dokumentu, ale od tych, które dotyczą cudzoziemców najwcześniej. Kwestią podstawową jest zatem, zawarte w dokumencie, przypomnienie, że imigrant, który po przybyciu do UE nie złożył wniosku o azyl, przebywa na terytorium Unii nielegalnie. W związku z tym powinien być odesłany do kraju pochodzenia lub tranzytu (Art. 4, lit. h). Rozporządzenie nakłada prawny obowiązek odsyłania nielegalnych imigrantów na wszystkie państwa wspólnoty (Art. 6 ust. 2 lit. a). 

Imigrant jest zobowiązany do przebywania wyłącznie w kraju złożenia pierwotnego wniosku lub kraju ostatecznie wyznaczonym (w procedurze relokacyjnej) jako odpowiedzialny za jego rozpatrzenie. Niedozwolone przemieszczenie się do innego państwa członkowskiego skutkuje automatyczną utratą prawa do korzystania ze świadczeń socjalnych przeznaczonych dla imigrantów, o imigrant został o takiej ewentualności poinformowany (Art. 18, ust. 1).   

Imigrant, jeżeli nie posiada dokumentu wjazdowego albo wizy jest zobowiązany do złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej w kraju pierwszego wjazdu (Art. 17). Po potwierdzeniu odpowiedzialności kraju pierwszego wjazdu państwo, w którym imigrant przebywa nielegalnie, niezwłocznie wydaje pisemną decyzję o przekazaniu, wyraźnie informując go o nakazie wyjazdu. Fizyczne przekazanie w formie wyjazdu pod nadzorem lub pod eskortą służb musi zostać zrealizowane w ciągu maksymalnie 6 miesięcy od akceptacji wniosku o przejęcie przez państwo właściwe. W przypadku ucieczki cudzoziemca, stawiania fizycznego oporu lub celowego unikania procedury, terminy te nie ulegają przedawnieniu na jego korzyść, lecz czas na fizyczny transfer może zostać przedłużony nawet do 3 lat od momentu zgłoszenia tych faktów (Art. 46). 

W celu zapewnienia skuteczności operacji odesłania rozporządzenie umożliwia zastosowanie detencji (Art. 44, ust. 2). Zamknięcie jest dozwolone jako środek ostateczny, gdy łagodniejsze alternatywy są nieskuteczne, a na podstawie rzetelnej, indywidualnej oceny stwierdzono udokumentowane ryzyko ucieczki lub wymagają tego względy bezpieczeństwa narodowego i porządku publicznego. Nie może być jednak stosowana automatycznie. 

Jeśli imigrant jest w trakcie starania się o azyl (jego wniosek jest w trakcie rozpatrywania) może trafić do puli solidarnościowej (Art. 56, ust. 2). W jej ramach imigrant (a za nim również rozpatrzenie wniosku azylowego) może zostać przekazany z państwa, w którym został on złożony (państwa w kryzysie / państwa beneficjenta) do innego państwa (państwa wnoszącego wkład) (Art. 68, ust. 3). Po rozpatrzeniu wniosku przez państwo wnoszące wkład imigrant ma obowiązek pozostać w tym państwie jako tym, które udzieliło mu azylu. 

Procedura relokacji w ramach unijnego mechanizmu solidarności wyklucza prawo migranta do wyboru państwa docelowego. Chociaż w trakcie procedury państwo umożliwia migrantowi zgłoszenie swoich „istotnych powiązań” z konkretnym krajem, nie oznacza to prawa wyboru, a osoby bez takich powiązań podlegają po prostu sprawiedliwemu rozdzieleniu (Art 67, ust. 3). Osoby ubiegające się o ochronę międzynarodową, które przebywają w państwie objętym kryzysem, są kierowane do innych państw (wnoszących wkład) i mają prawny obowiązek podporządkowania się decyzji o relokacji. Rozporządzenie wprost zezwala na stosowanie w tym procesie środków przymusu państwowego, wskazując, że odpowiednio stosuje się tu zasady o przekazywaniu, które może przybrać formę wyjazdu pod nadzorem lub pod eskortą służb (motyw 68 rozporządzenia). Ponadto, jeżeli organy administracyjne uznają, że dany migrant stwarza ryzyko ucieczki w celu uniknięcia wywiezienia, można wobec niego zastosować przepisy o detencji i umieścić go w zamknięciu do momentu fizycznego przekazania do nowego państwa.   

Państwo członkowskie ma obowiązek pilnowania, by imigranci nie korzystali ze swojej przyrodzonej wolności dysponowania własnym ciałem i pozostawali w kraju, co do którego Wspólnota podjęła decyzję, że powinien udzielić im azylu. W krajowych przepisach państwo członkowskie zobowiązane jest ustanowić „skuteczne, proporcjonalne i odstraszające” kary dla imigrantów przekraczających granice kraju, który udzielił im azylu (Art. 74). 

Jeśli państwo członkowskie nie wykonuje tych zobowiązań jeśli postępowanie pojednawcze nie przynosi efektów, szanujące wolność jednostki państwo może zostać przez wspólnotę postawione przed Trybunałem Sprawiedliwości (Art. 55, ust. 3). 

Grafika kwadrat 600x600.png

Jak to ocenić? 

Stanowisko krytyczne wobec reprezentowanej przez niektóre kraje Europy polityki migracyjnej prezentowałem już w innym tekście. Przypomnijmy tu pokrótce, że wolna migracja nigdy nie była i być nie może rozumiana jako przestępstwo. Każdy człowiek ma prawo przebywać gdzie chce — jeżeli nie narusza tym samym praw własności innych osób. Próba narzucenia przez Unię jednego państwa w ramach wspólnoty, w którym — i tylko w którym — ma prawo przebywać cudzoziemiec różni się od więzienia jedynie rozmiarem spacerniaka.  

Konieczność odrzucenia przymusowej relokacji w ramach paktu migracyjnego jest również zgodna z rozważaniami dotyczącymi integracji, o których pisał Hoppe. Przypomnijmy, że w jego myśli „przymusowa integracja” zachodzi w sytuacji, w której państwo – jako podmiot kontrolujący granice i tzw. „własność publiczną” — podejmuje decyzję o wpuszczeniu imigranta na terytorium kraju, mimo że żaden prywatny właściciel ziemi na tym obszarze nie wyraził na to zgody. Myśliciel ten zauważa, że państwo używa „własności publicznej” (dróg, infrastruktury) jako narzędzia, by narzucać obywatelom mieszanie się z ludźmi, z którymi sami by się nie skontaktowali. Jedynym usprawiedliwieniem dla przybycia cudzoziemców na terytorium kraju może być — w tym ujęciu — wystosowane przez mieszkańca zaproszenie[1].

Rozważmy tutaj argument Hoppego pod kilkoma względami.  

  1. Zdaniem Hoppego, państwo powinno realizować wolę obywateli. Wynika to z faktu, że to właśnie oni są w ostatecznym rachunku „u siebie”  wszystko co należy do państwa w największym stopniu należy właśnie do nich. Zatem jeśli obywatele wyrażają pewne stanowisko odnośnie dopuszczenia lub wykluczenia pewnych osób z przestrzeni publicznej, państwo powinno działać zgodnie z ich wolą. W tym ujęciu o możliwości przyjęcia cudzoziemców w „państwach wnoszących wkład” decydować ma wola podatników, którzy  w przypadku chociażby Polski — są zdecydowanie przeciwni przyjmowaniu imigrantów. 
  2. Poza niepożądaną z punktu widzenia obywateli integracją, drugi problem, na jaki wskazuje Hoppe, to koszty utrzymania otrzymujących świadczenia imigrantów. Myśliciel zwraca uwagę, że jeśli osoby napływające do danej gospodarki będą miały dostęp do świadczeń socjalnych, będzie to dla nich stanowić silną zachętę zwiększającą imigrację. To jednak spowoduje „wystrzelenie” kosztów obsługi programów socjalnych i finalnie bankructwo i upadek państwa. Jednak w rzeczywistości paktu migracyjnego zagrożenie to można zażegnać. Jak podaje art. 18, ust. 1, migrant przemieszczający się z kraju, w którym dostał azyl, do innego państwa członkowskiego nie ma tam prawa do opieki socjalnej ponad niezbędne minimum określone w art. 17-20 dyrektywy 2024/1346. W związku z tym należałoby nie tylko odetchnąć z ulgą, ale nawet z czystym sercem zachęcać imigrantów do opuszczania pierwszych krajów do których trafili (i gdzie otrzymali prawo do azylu). Przebywając w innych krajach bowiem zmniejszają sumaryczne obciążenie programami socjalnymi w ramach Unii (w kraju, w którym mogą korzystać ze świadczeń socjalnych ich nie ma, a w kraju, w którym są świadczenia im nie przysługują). Niestety, taka sytuacja – mimo że ekonomicznie pożądana – jest nie do przyjęcia na mocy traktatu. Imigrant, który chciałby zrzec się praw do świadczeń socjalnych w zamian za możliwość mieszkania w innym państwie, nie ma takiej możliwości – zostanie on siłą zwrócony do państwa w którym ma prawa do zabezpieczenia społecznego.
  3. Jeśli usprawiedliwieniem dla przyjmowania do kraju cudzoziemców ma być zademonstrowane przez obywateli zaproszenie, to właśnie państwa „w kryzysie” są tymi, w których imigranci powinni pozostać. Wszakże to właśnie pozarządowe organizacje pochodzące z NiemiecFrancjiHiszpanii czy Włoch ratują cudzoziemców na wodach południa Europy i przywożą ich do swoich portów. Robią to nie tylko rządy krajów Europy Zachodniej, ale również – a może zwłaszcza – organizacje charytatywne. Jest to zatem żywy przykład wyrażonego wprost zaproszenia, o którym pisał Hoppe. Zaproszenia, które wystosowali mieszkańcy „państw w kryzysie”, a nie „państw wnoszących wkład”. Zatem mechanizm przymusowej relokacji należy uznać za całkowicie bezprawny.  
  4. Stanowisko Hoppego jest jednak obiektem zdecydowanej krytyki. Jak podnosi Jakub Bożydar Wiśniewski, państwo nie może w żaden sposób egzekwować woli obywateli dotyczącej wstępu „niechcianych” osób w granice państwa na tereny „własności publicznej” ponieważ ani państwo, ani podatnicy nie są jej prawowitymi właścicielami i nie mają prawa decydować kto może a kto nie może znajdować się w przestrzeni publicznej. Ja osobiście opowiadam się zdecydowanie po stronie krytyków. Zgadzamy się, że państwo nie ma prawa prowadzić antyimigracyjnej polityki. Argument Hoppego wydaje się bardzo problematyczny i nadaje państwu kompetencje, których – jako libertarianie – wolelibyśmy żeby nie miało. Jednak skoro państwo nie ma prawa prowadzić polityki zamkniętych granic, to realokację imigrantów musimy odrzucić ze zdwojoną siłą. Po pierwsze musimy twardo przeciwstawić się działaniom „państw beneficjentów”, które prowadzą politykę antyimigracyjną par excellence. To właśnie one nie tylko dążą do zamykania granic na imigrantów, którzy otrzymali azyl w innych krajach, ale nawet siłowo eksmitują osoby już przebywające na ich terytorium. Po wtóre, krytykować musimy działania „państw wnoszących wkład”, które również mają na celu zamykanie granic – z tą tylko różnicą, że z imigrantami wewnątrz kraju. Jeśli nie można zamykać granic przed ludźmi przyjeżdżającymi, to jak można zamykać je dla ludzi chcących wyjechać? Jeśli odrzucamy stanowisko wedle którego państwo ma prawo zakazywać wjazdu na swoje terytorium to musimy również za bezprawne uznać ograniczenie opuszczania go.  

Należy zauważyć, że niezależnie od przyjętego punktu widzenia – czy zgadzamy się z Hoppem, czy nie – ocena unijnego paktu migracyjnego pozostaje jednoznacznie negatywna. Dla zwolenników myśli Hoppego mechanizm przymusowej relokacji jest bezprawny, ponieważ ignoruje on wprost wyrażoną wolę lokalnych społeczności i jednym narzuca integrację, na którą nie wyrazili zgody, a innym jej zabrania mimo wyraźnych zaproszeń. Z kolei z perspektywy krytyków państwowej „własności publicznej”, pakt jest jedynie kolejnym narzędziem opresji, które zamiast znosić sztuczne bariery, tylko je uszczelnia, redefiniując migrację jako kwestię „odpowiedzialności” państw, a nie wyboru jednostki. Obie te drogi prowadzą do identycznego wniosku: unijny program nie ma na celu ochrony wolności, lecz jej głębsze spętanie w ramach biurokratycznej inżynierii społecznej. Pakt ten jest ostatecznym dowodem na to, że państwowy aparat nie potrafi zarządzać migracją w sposób etyczny, ponieważ sama próba „zarządzania” ludźmi, ich ciałem i miejscem pobytu jest głęboko sprzeczna z fundamentami wolności indywidualnej. 

darowizna.jpg

Zakończenie 

Współczesna debata wokół relokacji ignoruje najistotniejszy fakt: każda próba narzucenia człowiekowi miejsca jego pobytu – czy to poprzez przymus pozostania w kraju pierwszego wjazdu, czy to przez arbitralne przerzucanie go do innego państwa – jest gwałtem na wolności osobistej. Jeśli jako libertarianie odrzucamy prawo państwa do decydowania, kto może przekroczyć jego próg, tym bardziej musimy odrzucić prawo państwa do decydowania, gdzie dany człowiek ma zostać osadzony. Traktowanie migrantów jako „puli solidarnościowej” to uprzedmiotowienie, którego nie da się pogodzić z etyką wolnościową; to sprowadzanie żywych ludzi do roli biurokratycznych cyfr w unijnym algorytmie.  W ostatecznym rozrachunku pakt migracyjny stanowi jedynie kolejny dowód na bankructwo polityki centralnego planowania w sferze migracji. Zamiast szukać rozwiązań w oparciu o prywatną własność i swobodę kontraktu, europejskie elity wybierają drogę przymusu, detencji i biurokratycznego nadzoru. Jeśli chcemy naprawdę chronić nasze wartości, musimy jasno powiedzieć: nie tędy droga. Wolność nie potrzebuje zgody Brukseli, a prawdziwy ład społeczny wyłania się nie z nakazów Trybunału Sprawiedliwości, lecz ze swobodnej interakcji wolnych jednostek na wolnym rynku, gdzie to one – a nie anonimowi urzędnicy – decydują o tym, z kim chcą sąsiadować i kogo chcą zaprosić do swojej wspólnoty.   

Źródło ilustracji: pixabay.

Bibliografia i przypisy
Kategorie
Interwencjonizm Unii Europejskiej Teksty


Nasza działalność jest możliwa dzięki wsparciu naszych Darczyńców, zostań jednym z nich.

Zobacz wszystkie możliwości wsparcia

Wesprzyj Instytut, to dzięki naszym Darczyńcom wciąż się rozwijamy

Czytaj również

Lach_Polski rolnik przeżył unijne regulacje, więc przeżyje i Mercosur

Interwencjonizm

Lach: Polski rolnik przeżył unijne regulacje, więc przeżyje i Mercosur 

Wyzwaniem nie jest budowanie murów celnych, ale budowanie silnej marki opartej na jakości i zaufaniu. Jeśli polscy producenci wykorzystają tę szansę, to podbiją światowe rynki pod sztandarem żywności „premium”. 

Lach_Podatek katastralny Błędna diagnoza i szkodliwa terapia

Interwencjonizm

Lach: Podatek katastralny: Błędna diagnoza i szkodliwa terapia 

Chwilowe uwolnienie pewnej puli lokali na rynek wtórny (co jest efektem jednorazowym) odbyłoby się kosztem katastrofy, która wydarzy się za jakiś czas na rynku pierwotnym.

Lach_Recenzja „Logic of Collective Action” Mancura Olsona

Recenzje

Lach: Recenzja „Logic of Collective Action” Mancura Olsona

Ze względu na szczególny charakter tez, potencjalnie niebezpieczny ze względu na politykę publiczną, należy poddać ją drobiazgowej analizie i krytyce...


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.