Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Jakub Juszczak
Zamieszczony niedawno na mises.org artykuł naświetlił zdumiewającą sytuację, w której to klinika chirurgiczna znajdujaca się w Oklahoma City była w stanie zaoferować zabiegi ambulatoryjne za mniej niż jedną dziesiątą tego, co lokalne szpitale pobierały od prywatnych instytucji, takich jak firmy ubezpieczeniowe i Medicare. Pod wieloma względami był to ważny artykuł, gdyż przedstawiał prawdziwie wstrząsający obraz tego, co naprawdę dzieje się w systemie opieki medycznej w Stanach Zjednoczonych.
Nie byłem jednocześnie zaskoczony, że klinika dr. Keitha Smitha była w stanie oferować wysokiej jakości usługi w cenie, która jest w zasięgu większości Amerykanów, a także robić to w sposób oszczędny i wygodny dla nich. W końcu gospodarka wolnorynkowa przez wieki radziła sobie z niemal wszystkimi innymi prywatnie oferowanymi towarami i usługami, a opieka medyczna nie powinna być tu wyjątkiem.
Po pierwsze i najważniejsze, opieka medyczna jest dobrem rzadkim, co oznacza, że podlega wszystkim niezmiennym prawom ekonomii. Po drugie, gdy przedsiębiorcy mają możliwość ulepszania towarów i usług w warunkach wolnego rynku, wyniki są przewidywalne: lepsze i tańsze towary i usługi stają się normą.
Przedstawione przez dr Smitha fakty wydają się być niepodważalne. Można pobrać materiał online i zobaczyć ceny, a ponadto wydaje się, że wszystko inne jest w porządku. Co więcej, klinika dokonała to, co ekonomiści, tacy jak Paul Krugman uznawali niemożliwe — a mianowicie obniżyła rzeczywiste koszty opieki medycznej w czasie. Cytując Krugmana:
Dlaczego koszty opieki zdrowotnej nieustannie rosną? Nie dzieje się tak dlatego, że lekarze i szpitale są chciwi. Dzieje się tak z powodu postępu w medycynie. Coraz więcej schorzeń, które lekarze nie byli w stanie wyleczyć, teraz już można, wydłużając życie pacjentów i znacznie podnosząc jakość tych lat — co jest możliwe tylko przy coraz wyższych kosztach. Potrójne pomostowanie aortalno-wieńcowe daje o wiele więcej niż przyjazna opieka szpitalna, kosztuje jednak o wiele więcej.
To, co zrobiła klinika w Oklahoma City, powinno stać się powszechne i powinno być wręcz celebrowane w naszym kraju. Tymczasem, jak zauważa dr Smith, establishment medyczny zrobił wszystko co w jego mocy, by zamknąć klinikę. Gdyby osoby odpowiedzialne za inne kliniki i szpitale postawiły na swoim, Centrum Chirurgii w Oklahomie spotkałby ten sam los, co „Niesamowitą Maszynę do Chleba” Toma Smitha z opowiadania R.W. Granta.
Część wyrażanego sprzeciwu z pewnością mieści się w kategorii teorii „przechwycenia” ekonomii regulacji. Pozostałym podmiotom medycznym nie podoba się konkurencja i wykorzystują aparat rządowy, aby utrudnić działanie konkurencyjnym firmom — a wszystko to przy użyciu podręcznikowej wręcz retoryki „ochrony konsumenta”. Podobnie, możemy również zobaczyć „baptystów i przemytników” w działaniu. (Zarówno baptyści, jak i przemytnicy chcą zamknięcia sklepów monopolowych, ale z bardzo różnych powodów. Baptyści posługują się górnolotną retoryką „dobra publicznego”, podczas gdy przemytnicy nie chcą konkurencji ze strony legalnych podmiotów).
Nieważne, jaką teorię zastosujemy do wyjaśnienia opozycji wobec wolnorynkowej opieki medycznej, z łatwością zdołamy zredukować ją do następującego stwierdzenia: opieka medyczna nie powinna być tania — powinna być darmowa. Wszystko, co jest mniej niż „darmowe” jest moralnie i politycznie nie do przyjęcia. Niezależnie od tego, czy czytamy wypowiedzi Paula Krugmana, Berniego Sandersa, Elizabeth Warren, Alexandrii Ocasio-Cortez, czy kogokolwiek innego z obecnego panteonu amerykańskiego progresywizmu, „bezpłatna” opieka medyczna jest w centrum wszystkich ich żądań.
Zwróćmy uwagę, że nikt — nawet Krugman — nie wierzy, że opieka medyczna jest „bezpłatną” lub niedrogą usługą. Twierdzenie odwrotne oznaczałoby, że każdy pojedynczy czynnik produkcji, który bierze udział w rozwoju i dostarczaniu opieki medycznej, również musiałby być dobrem wolnym, co tyczy się wszystkich czynników, od pracy po każdy pojedynczy komponent każdego używanego urządzenia medycznego. Nawet ludzie, którzy twierdzą, że opieka medyczna „różni się” od innych towarów oraz usług i nie podlega standardowym prawom ekonomii, nie uważąją, że każdy nakład włożony w opiekę medyczną również powinien być nieopłacony.
Ponieważ lewica postępowa wierzy, że „darmowa” opieka medyczna w rzeczywistości nie jest darmowa w sensie ekonomicznym, prowadzi nas to do ich kluczowej doktryny: cała opieka medyczna powinna być świadczona bezpłatnie dla odbiorców, a wszystkie płatności, które trafiają do dostawców opieki medycznej i producentów towarów wykorzystywanych w usługach medycznych, powinny pochodzić ze źródeł innych niż bezpośredni odbiorcy usług medycznych. Taka teza ma charakter nie tyle doktryny ekonomicznej, co wręcz religijnej. Jeśli istnieje jedno wspólne dla całej postępowej lewicy przekonanie religijne, to jest to przekonanie, że żaden z odbiorców usług medycznych nie powinien być zmuszony do płacenia za nie bezpośrednio. Wysokość opłaty nie ma znaczenia — wszystko powyżej zera jest prima facie niemoralne.
Doktryna ta jest tak ważna dla przekonań amerykańskich postępowców, że posuną się oni do nadzwyczajnych wysiłków, aby bronić każdego systemu politycznego, który bezpłatną opiekę medyczną oferuję. Wystarczy jedynie przypomnieć sobie ich poparcie dla każdego komunistycznego reżimu z XX wieku — w tym dla ludobójczego reżimu Pol Pota w Kambodży działającego w połowie lat 70. ubiegłego wieku —gdyż oferował on bezpłatną opiekę zdrowotną.
Nawet po upadku większości reżimów komunistycznych trzydzieści lat temu, ostatnie bastiony tej idei takie jak Kuba i Korea Północna wciąż mają swoich zwolenników. Nikole Hannah-Jones, zanim trafiła do New York Timesa, po wizycie na Kubie w 2008 r. napisała taką relację dla czytelników swojego niegdysiejszego pracodawcy, Portland Oregonian:
Będąc tam, odkryłam Kubę, jakiej być może nie znacie. Kubę z 99,8-procentowym wskaźnikiem alfabetyzacji, najniższym wskaźnikiem zakażeń wirusem HIV na półkuli zachodniej, bezpłatnymi studiami i opieką zdrowotną.
Autorka kontynuuje:
Powszechny system opieki zdrowotnej na Kubie jest postrzegany przez wielu jako wzór do naśladowania dla całego świata. Przychodnie osiedlowe i szpitale miejskie zapewniają bezpłatne leczenie, w tym laserową korekcję wzroku i chirurgię kosmetyczną w celu naprawy deformacji. Leki na HIV i AIDS są bezpłatne. Większość klinik dysponuje przestarzałym sprzętem i cierpi na braki w zaopatrzeniu. Mimo to stosunek liczby lekarzy do liczby pacjentów jest wyższy niż w Stanach Zjednoczonych, a Kubańczycy żyją dłużej niż my.
Pamiętam, jak czytałem podobne peany na cześć reżimu Mao w Chinach, formułowane nawet w czasie tragicznej w skutkach rewolucji kulturalnej i pochwałyna cześć byłego ZSRR i jego wschodnioeuropejskich państw satelickich za ich rzekomą „bezpłatną” oraz powszchną opiekę medyczną. Bez względu na to, jak brutalny, morderczy i ludobójczy może być reżim polityczny, jeśli oferuje „bezpłatną” i powszechną opiekę medyczną, to reszta się nie liczy. „Bezpłatna” i powszechna opieka medyczna usprawiedliwia wszystkie inne zbrodnie. Lewicujący Guardian unaocznia dość świeższy przykład tej reguły.
Biorąc pod uwagę, że zwolennicy postępowej lewicy skłonni są usprawiedliwić masowe morderstwa polityczne gdydany reżim deklaruje oferowanie „bezpłatnej” opieki medycznej dla wszystkich, to trudno będzie ich przekonać, że model medyczny taki jak Centrum Chirurgii w Oklahomie (SCO) jest moralnie słuszny — nawet jeśli zapewnia wysokiej jakości usługi za ułamek kosztów opieki medycznej w ramach płatności od osób trzecich. Na przykład, nawet po uznaniu sukcesu SCO, pewien samozwańczy „libertarianin” niedawno zakwestionował jego zasadność, wykorzystując słynny artykuł Kennetha Arrowa z American Economic Review, opublikowany w 1963 roku, w którym to autor twierdził, że opieka medyczna jest „inna” niż pozostałetowary i usługi, a zatem musi zostać usunięta z systemu rynkowego.
Pomimo wszystkich pozytywnych opinii na temat tego artykułu i jego akceptacji przez elity ekonomii akademickiej, artykuł Arrowa jest wręcz wzorcem błędu logicznego petitio principii (ang. begging the question). Arrow zaczyna od konkluzji, a następnie „udowadnia” swój punkt widzenia — bez faktycznego udowadniania czegokolwiek. W taki sam sposób lewica postępowa zaczyna od stwierdzenia, że jedynym moralnie uzasadnionym systemem opieki medycznej jest taki, w którym żaden odbiorca usług medycznych nie płaci za nie bezpośrednio, więc nawet gdyby SCO było w stanie obniżyć ceny do jednego centa za zabieg, prawica postępowa nadal by się temu sprzeciwiała.
Najkrócej rzecz ujmując, głównym argumentem Arrowa jest to, że ze względu na dużą niepewność w dziedzinie realizacji opieki medycznej, rynki w tej dziedzinie nie mogą być konkurencyjne, co oznacza, że z definicji nie są optymalne. Pisze on: „Kiedy rynek nie jest w stanie osiągnąć stanu optimum, społeczeństwo, przynajmniej do pewnego stopnia, rozpozna lukę i powstaną nierynkowe instytucje społeczne, które będą próbowały ją wypełnić”. Jest tu wiele aspektów do skrytykowania i w tym artykule nie ma na to wystarczająco dużo miejsca, ale wystarczy powiedzieć, że analiza Arrowa, choć może być błędna, stanowi dla ekonomistów takich jak Krugman swoisty listek figowy, dzięki któremu mogą oni wysuwać swoje antyrynkowe twierdzenia:
Nie ma jednak przykładów realizacji udanego systemu opieki zdrowotnej opartej na zasadach wolnego rynku z jednego prostego powodu: w opiece zdrowotnej wolny rynek po prostu nie działa. A ludzie, którzy twierdzą, że rynek jest odpowiedzią na ten problem, zaprzeczają zarówno teorii, jak i przytłaczającym dowodom.
Fakt tego, że SCO może z zyskiem przeprowadzać operacje za mniej niż jedną dziesiątą ceny, którą pobliskie szpitale obciążyłyby ubezpieczycieli, jest nieistotny dla ekonomistów takich jak Krugman, zdecydowanie odrzucających tego typudane. Nie tylko kliniki takie jak SCO, ale także placówki takie jak Epiphany Health Direct Primary Care w North Port na Florydzie są w stanie zapewnić wysokiej jakości opiekę zdrowotną po przystępnych cenach, tyle że ekonomiści głównego nurtu mogą po prostu zaprzeczyć ich istnieniu — i ujdzie im to na sucho. W rzeczywistości w całym kraju istnieje ponad 1,4 tysiąca tego typu placówek, co zadaje kłam twierdzeniom Krugmana, że wolny rynek sprawia, iż opieka zdrowotna staje się droższa i mniej dostępna. (Pamiętajmy, że w świecie Krugmana tylko zamożni mają dostęp do opieki medycznej w systemie wolnorynkowym. Fakt, że większość pacjentów biorących udział w medycznej wersji wolnego rynku nie jest ludźmi zamożnymi, nie wpływa na narrację Krugmana).
W swoim artykule z 1963 r. Arrow, gdy przeprowadził wadliwą analizę mającą na celu wyciągnięcie wniosków „udowadniających”, że wolny rynek i opieka zdrowotna są nie do pogodzenia, mówił w imieniu postępowej lewicy. Napisał: „Panuje powszechna zgoda co do tego, że leseferystyczne rozwiązanie dla rynku medycznego jest nie do przyjęcia”. Obecnie istnieje jednak wiele dowodów na to, że leseferystyczna opieka medyczna nie jest nie do zniesienia, a większość procedur medycznych wykonywanych w warunkach wolnego rynku jest w zasięgu możliwości finansowych większości ludzi w tym kraju.
Przystępona cenowo opieka medyczna z pewnością nie jest w tym kraju sprawiedliwie i uczciwie traktowana. Dla polityków i mediów taka sytuacja jest nie do przyjęcia. Woleliby raczej zobaczyć wymyślony, drogi system, który marnuje biliony dolarów w wydatkach na niewłaściwie przydzielone zasoby, ale jest subsydiowany z tylego fotela państwa, aby sprawiać wrażenie „przystępnego cenowo” oraz, co ważniejsze, „sprawiedliwego”. Kosztowna „bezpłatna” opieka medyczna jest moralnie lepsza od taniej wolnorynkowej opieki medycznej, ponieważ — no cóż — ponieważ tak właśnie jest.

Kiedy takie zasady stoją u podstawie debaty, trudno publicznie przedstawić argumentację za wolnorynkową opieką medyczn Ekonomiści tacy jak Krugman, będący są w stanie wykorzystać zasoby medialne, aby odrzucić przeciwne argumenty, będą wydawać się być zwyciężcami, przynajmniej, jeśli chodzi o rzekomą debatę, podobnie jak jego sojusznicy w środowisku akademickim oraz w Kongresie i organach ustawodawczych.
Ekonomia nie opiera się jednak na retoryce, lecz na realnym świecie zasobów, produkcji i konsumpcji. Tylko dlatego, że Paul Krugman twierdzi, że z definicji wolnorynkowe kliniki medyczne nie mogą istnieć, nie oznacza to, że tysiące ludzi nie otrzymują opieki, o której Krugman, Arrow i większość ekonomistów twierdzą, że jest niemożliwa. Opieka wolnorynkowa istnieje i zapewnia, szczerze mówiąc, moralny wybór wobec nieprawd, które wmawiają nam zwolennicy status quo.
Źródło ilustracji: Pixabay
