Na odległej i wulkanicznej Islandii mieszkańcy tego kraju zdecydowali, że nie są zainteresowani wznowieniem negocjacji akcesyjnych do UE. Tak opisuje reakcje prasy europejskiej (niemieckiej i norweskiej) money.pl :
W sobotnim referendum 52,8 proc. Islandczyków sprzeciwiło się wznowieniu rozmów z Brukselą na temat członkostwa we Wspólnocie.
Wynik głosowania jest porażką nie tylko islandzkiego rządu z premier Kristrun Frostadottir, lecz także całej Unii Europejskiej w odległej Brukseli" – czytamy w poniedziałkowym „Sueddeutsche Zeitung".(...)
Także z innych krajów płyną gorzkie reakcje. Islandzkie "nie" dla wznowienia negocjacji z Unią Europejską, to cios dla norweskiego obozu proeuropejskiego, ale także porażka samej Brukseli. Dla UE to „policzek" – ocenili w niedzielę komentatorzy z Norwegii, która również nie jest członkiem UE, ale razem z Islandią i Liechtensteinem oraz wszystkimi unijnymi krajami należy do Europejskiego Obszaru Gospodarczego i jest z Unią silnie powiązana.
Polityczny, emocjonalny odbiór referendum to coś zupełnie innego niż konsekwentna analiza: Islandia jest członkiem EOG i Schengen, a więc ma dostęp do wspólnego rynku a jej obywatele do uproszczonego podróżowania, właściwie w UE już jedną nogą jest. Nie jest to jedyny taki przypadek
Jak pisze dr Benedyk w artykule „Ekonomiści kontra Unia Europejska”:
Ze wspólnego rynku korzystają bowiem też takie państwa jak Norwegia i Szwajcaria, które do UE nie należą. Co jednak ciekawe, to zakres integracji tych państw z Unią jest różny. Norwegia dość pilnie przygotowywała się do pełnej akcesji do Wspólnoty Europejskiej, przez co stała się członkiem Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Z powodu przynależności do EOG Norwegia musi przyjmować część unijnych regulacji, nie mając wpływu na ich kształt. Z kolei Szwajcaria nie przystąpiła do EOG i korzysta ze wspólnego rynku na mocy bilateralnych porozumień z Unią. Dzięki temu nie musi bezpośrednio adaptować u siebie unijnych regulacji.
Jako mały kraj - o populacji wynoszącej w przybliżeniu połowę populacji Wrocławia — wpływ Islandii na legislację byłby bliski zeru, a wymagałby m.in. realizacji wspólnej polityki rybołówstwa UE — a więc potencjalnie ograniczenia połowów ryb. Połowów, o które mała Islandia starła się zbrojnie w latach 70. z Wielką Brytanią w serii drobnych potyczek straży przybrzeżnych (tzw. wojny dorszowe).
Co ważniejsze, referendum może sugerować pewną prawidłowość, dobrze rozumianą przez zwolenników wolnego rynku — pozytywem UE jest wspólny rynek, a więc bezcłowy obszar gospodarczy pozwalający na relatywnie wolny handel. Handel, będący z definicji grą o sumie dodatniej, korzystną obustronnie. Cała reszta? Niekoniecznie.
Źródło prasowe:
Cytowany artykuł:
https://mises.pl/artykul/benedyk-ekonomisci-kontra-unia-europejska
Źródło ilustracji: pixabay
