Powrót
Interwencjonizm Unii Europejskiej

Nunes: Europa stworzyła wspólny rynek — a teraz go „pakuje” 

0
Cláudia Ascensão Nunes 
Przeczytanie zajmie 5 min
Nunes_Europa stworzyła wspólny rynek — a teraz go pakuje
Pobierz w wersji
PDF

Źródło: fee.org 

Tłumaczenie: Jakub Juszczak 

 

Po II wojnie światowej w kilku krajach europejskich wpoadniętona pewien pomysł, jak odbudować swoje gospodarki: zlikwidować bariery handlowe między sobą poprzez zniesienie ceł i pozwolić na swobodny przepływ towarów, osób, usług i kapitału. Idea jednolitego rynku z czasem stała się rzeczywistością i przerodziła się w jedno z największych osiągnięć Europy XX wieku. 

Od 1993 r. właściciel małej firmy w dowolnym państwie członkowskim UE mógł prowadzić sprzedaż do innego państwa członkowskiego bez konieczności zmagania się z nowymi barierami biurokratycznymi lub finansowymi na każdej granicy. 

Potencjalna skala działalności nowej firmy nie była już uzależniona od wielkości kraju, w którym miała siedzibę. 

Obecnie Komisja Europejska szacuje, że od momentu powstania jednolity rynek przyczynił się do wzrostu PKB Unii Europejskiej o 3–4% oraz stworzył 3,6 mln miejsc pracy. W badaniu przeprowadzonym przez Bertelsmann Stiftung oszacowano, że integracja zwiększa dochody obywateli europejskich średnio o około 840 euro na osobę rocznie. 

Jednak korzyści wynikające z tej integracji oraz wolność, która je umożliwiła, znalazły się w niebezpieczeństwie 12 sierpnia 2026 r. – po cichu i za sprawą pozornie nieszkodliwego rozporządzenia w sprawie opakowań. 

Rozporządzenie w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych (PPWR) zobowiązuje sprzedawców, zarówno europejskich, jak i zagranicznych, do przestrzegania złożonego zestawu zasad, które mogą być do wykonania dla dużych marek, ale dla małych przedsiębiorstw będą przytłaczające. 

Najbardziej uciążliwym wymogiem jest to, że sprzedawcy wysyłający produkty w opakowaniach do kraju UE, w którym nie mają siedziby, muszą wyznaczyć lokalnego upoważnionego przedstawiciela. Przedstawiciel ten będzie działał w imieniu sprzedawcy przed organami ds. recyklingu w danym kraju. Przedstawiciel musi zarejestrować firmę w krajowym systemie rozszerzonej odpowiedzialności producenta (EPR), składać roczne sprawozdania dotyczące opakowań wprowadzanych przez firmę na ten rynek oraz pobierać opłatę za obsługę w wysokości od 200 euro (232 dolary) do 500 euro (580 USD). 

Proces wyznaczania przedstawiciela w jednym kraju jest zarówno biurokratyczny, jak i kosztowny. Podjęcie takich działań w kilku krajach może okazać się niepraktyczne dla małych sprzedawców, którzy nie dysponują skalą działalności pozwalającą na rozłożenie tych kosztów stałych na dużą wielkość sprzedaży, zwłaszcza że rozporządzenie PPWR nie przewiduje zwolnienia opartego na wielkości sprzedaży. 

Kilka firm ogłasza już zawieszenie wysyłek do innych krajów UE lub całkowite wyłączenie opcji wysyłki do UE. Na przykład niemiecka firma Copiaro zawiesiła wysyłki do innych państw członkowskich UE, kontynuując jednocześnie wysyłki na rynki europejskie, takie jak Szwajcaria, Norwegia i Wielka Brytania, które znajdują się poza obszarem regulacji UE. 

Wracamy zatem do sytuacji przypominającej dawne rynki krajowe, z barierami wejścia. 

Istnieje ryzyko, że cały model handlu transgranicznego dla małych przedsiębiorstw zostanie podważony w imię ochrony środowiska. Jeśli jednak to właśnie większe firmy, które wytwarzają znacznie więcej odpadów opakowaniowych, są w stanie najlepiej pokryć te koszty, mamy do czynienia z pewną sprzecznością. Przepisy dotyczące opakowań mogą chronić dużych sprzedawców przed konkurencją ze strony mniejszych przedsiębiorstw, tworząc bardziej zamknięty i skoncentrowany rynek. 

Europa może stać się bardziej ekologiczna, stając się jednocześnie uboższa. Europejska przedsiębiorczość jest dławiona, a cenę za to płacą właściciele małych firm. 

W Stanach Zjednoczonych analogiczne regulacje, choć o innym celu i wyraźnie protekcjonistycznym charakterze, zniosły wyłączenie de minimis dla przesyłek o niskiej wartości. Do 2025 r. paczki o wartości poniżej 800 dolarów mogły trafiać na rynek amerykański przy minimalnych formalnościach i bez konieczności uiszczania ceł. Była to kluczowa furtka dla małych sprzedawców z całego świata (a także umożliwiała amerykańskim konsumentom kupowanie towarów z różnych stron świata za pośrednictwem sklepów internetowych). 

Zniesienie tego zwolnienia odbiło się na dużych platformach, takich jak SHEIN i Temu, ale jeszcze bardziej dotknęło mniejszych operatorów, a w konsekwencji – konsumentów. Amerykańscy konsumenci zaczęli płacić więcej za towary o niskiej wartości, co spowodowało straty szacowane na 11–13 mld dolarów, przy czym szczególnie dotknięte zostały gospodarstwa domowe o niższych dochodach. 

Pomimo różnych motywów stojących za tymi interwencyjnymi środkami po obu stronach Atlantyku, wynik jest ten sam: wolność gospodarcza ulega coraz większym ograniczeniom. 

W Europie regulacja ta pojawia się w momencie, gdy pozycja Unii znalazła się już pod silną presją. 

Chociaż jednolity rynek UE stanowi około 18% światowej produkcji gospodarczej, Europa traci pozycję na rzecz bezpośrednich konkurentów w branży technologicznej i cyfrowej, częściowo z powodu rosnących obciążeń regulacyjnych. 

Jeszcze dziesięć lat temu Europa miała znaczącą reprezentację wśród największych światowych spółek notowanych na giełdzie pod względem kapitalizacji rynkowej. Dzisiaj w światowych czołówkach pozostało zaledwie kilka z nich. Prawie żaden z wiodących światowych start-upów nie powstał w Unii. 

PPWR jest najnowszym czynnikiem przyspieszającym ten upadek, bezpośrednio szkodząc fundamentom europejskiej gospodarki, a dokłądniej mikroprzedsiębiorstwom i małym firmom. 

W ślepym dążeniu do tego by stać się najbardziej ekologicznym kontynentem świata, Europa ryzykuje, że stanie się kontynentem najbardziej pogrążonym w stagnacji, odstraszając przedsiębiorczość. 

Unia Europejska chce przewodzić przyszłości poprzez regulacje — nawet jeśli odbywa się to kosztem podważania tego samego jednolitego rynku, który umożliwił europejską integrację gospodarczą. 

Źródło ilustracji: pixabay

Kategorie
Interwencjonizm Unii Europejskiej Teksty


Nasza działalność jest możliwa dzięki wsparciu naszych Darczyńców, zostań jednym z nich.

Zobacz wszystkie możliwości wsparcia

Wesprzyj Instytut, to dzięki naszym Darczyńcom wciąż się rozwijamy

Czytaj również

Nunes_Kontrola czatu

Interwencjonizm Unii Europejskiej

Nunes: Kontrola czatu

Wolność jest krucha. Gdy raz otworzy się drzwi dla tego rodzaju kontroli, prawie niemożliwe jest ich ponowne zamknięcie. Europa najwyraźniej zamierza stać się laboratorium do celów testowania globalnej inwigilacji. 

unia-europejska.jpg

Interwencjonizm Unii Europejskiej

Benedyk: Ekonomiści kontra Unia Europejska

23 czerwca Brytyjczycy mają zdecydować, czy ich kraj ma pozostać częścią Unii Europejskiej. To wydarzenie oczywiście jest pretekstem do ożywionej debaty nad Tamizą na temat sensowności pozostawania w UE. W Polsce niestety podobna debata praktycznie nie istnieje, a cała sprawa jest chyba traktowana raczej jako brytyjskie dziwactwo. Tymczasem ekonomiści mogą sporo powiedzieć na temat dylematów, przed którymi stoją teraz Brytyjczycy.

Nunes_Ukryte niebezpieczeństwa cyfrowego euro

Pieniądz

Nunes: Ukryte niebezpieczeństwa cyfrowego euro 

W istocie cyfrowe euro nie jest postępem technologicznym, ale poważnym krokiem wstecz pod względem naruszania wolności i prywatności. 


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.