Źródło: thedailyeconomy.org
Tłumaczenie: Jakub Juszczak
Tysiące firm zajmujących się sztuczną inteligencją zostało wyeliminowanych z rynku w wyniku wybuchu pierwszej fali entuzjazmu wobec sztucznej inteligencji wywołanej przez OpenAI. Stąd naukowcy zajmujący się przemysłem biją na alarm.
Jednocześnie jednak czołowi liderzy technologiczni i prezesi z Doliny Krzemowej, tacy jak Jensen Huang, nieustannie promują narrację o chińskiej przewadze technologicznej w dziedzinie sztucznej inteligencji. Chociaż zrozumiałe jest, że producenci sprzętu mogą podkreślać potencjał wzrostu w Chinach ze względów komercyjnych, to bardziej zastanawiające jest to, że część amerykańskich mediów i środowisk akademickich wzmacnia narrację, która coraz bardziej przypomina narrację rządu ChRL. Ta rozbieżność wymaga dokładniejszej analizy – nie tylko możliwości Chin, ale także tego, w jaki sposób narracje na ich temat są konstruowane i rozpowszechniane na całym świecie.
To Związek Radziecki jako pierwszy wystrzelił Sputnika w kosmos 4 października 1957 roku. Trzy miesiące później, 31 stycznia 1958 roku, Stany Zjednoczone wystrzeliły Explorer I stając się drugim krajem na świecie, który wysłał satelitę w kosmos. Nikogo nie obchodzi, kto był następny, zwłaszcza że trzecim krajem była Francja, a jej pierwszy satelita został wystrzelony dopiero w listopadzie 1965 r. — prawie osiem lat później. Kiedy zapytałem ChatGPT, dlaczego tak się stało, odpowiedział po prostu: „Historia pamięta zwycięzcę, a nie drugiego w kolejności, a tym bardziej trzeciego”.
Jeszcze mniej osób pamięta, że pod koniec lat 50. XX wieku był jeszcze jeden kraj, który miał obsesję na punkcie wysyłania satelitów: Chiny.
Chiny pod rządami Mao Zedonga były jednym z najbiedniejszych krajów świata. Jednak mój dziadek, który był kierownikiem zespołu w wiejskiej jednostce produkcyjnej w północnych Chinach, opowiadał, że wszyscy mówili o „wysłaniu satelitów w kosmos”. Mój dziadek nie był absolwentem uczelni wyższej ani naukowcem zajmującym się rakietami kosmicznymi. Nie chodziło oczywiście o wystrzelenie prawdziwych satelitów — chodziło o fałszowanie danych ekonomicznych.
Podczas Wielkiego Skoku Naprzód „wystrzelenie satelity” stało się eufemizmem oznaczającym zawyżanie danych dotyczących produkcji. Jeśli akr (ok. 0,4 hektara — przyp. red.) ziemi miał rzekomo wyprodukować 10 000 kg ryżu, oznaczało to wystrzelenie satelity. Podobnie, jeśli hodowca świń twierdził, że wyhodował świnię wielkości samochodu Volvo, a informacja ta trafiła na pierwsze strony gazet w całym kraju — to wystrzelono kolejnego satelitę. Co gorsza, wszyscy w to wierzyli. Nawet sam Mao.
Dlatego pomimo powszechnego głodu Mao nie wierzył w istnienie niedoborów żywności. Martwił się raczej tym, co zrobić z „nadwyżką” produkcji rolnej. A ponieważ Chiny miały „mnóstwo” żywności, postanowił wysłać darmowe zboże do swoich komunistycznych sojuszników, takich jak Rumunia i Albania, nawet gdy miliony Chińczyków głodowały. To właśnie zrobił w 1960 roku, podczas trzech lat wielkiego głodu, który spowodował śmierć około 20–40 milionów ludzi.
Wróćmy do teraźniejszości. Odkąd dyrektor generalny DeepSeek, Liang Wenfeng, został zaproszony na spotkanie z premierem Chin Li Qiangiem na początku tego roku, jego chatbot stał się szeroko komentowany i uznawany za konkurenta ChatGPT firmy OpenAI. Tymczasem moi francuscy koledzy i amerykańscy przyjaciele nieustannie pytali mnie o chińskie produkty z rynku AI o dziwnych nazwach. Trudno mi było nie przypomnieć sobie Wielkiego Skoku Naprzód i jego „satelity”.
Chociaż bardzo chciałbym, aby Chiny były liderem w dziedzinie sztucznej inteligencji, nie jestem o tym przekonany. Oto trzyczęściowe wyjaśnienie.
Co sztuczna inteligencja oznacza dla Chin?
Sztuczna inteligencja jest potężnym narzędziem, symbolem postępu technologicznego i potencjalnym motorem wzrostu gospodarczego. Nie dlatego jednak Chiny tak dużo w nią inwestują. Chiny inwestują w sztuczną inteligencję z jednego powodu: bo robią to Stany Zjednoczone.
Ta sama logika wyjaśnia wiele z dotychczasowych posunięć przemysłowych Chin. To właśnie rywalizacja między mocarstwami sprawiła, że Chiny opracowały bomby atomowe i wodorowe, a także stały się obiektem krytyki za nadprodukcję paneli słonecznych i infrastruktury telekomunikacyjnej 5G. Opracowując broń jądrową, Chiny obawiały się, że jej brak będzie dla nich równoznaczny z zagładą. Musiały opracować własną broń jądrową, aby przetrwać w niestabilnym otoczeniu. Na szczęście, przynajmniej jeżeli chodzi o produkcję paneli fotofoltaicznych i stacji bazowych 5G, stawką nie jest życie lub śmierć. Sztuczna inteligencja w Chinach podąża tym samym schematem: przełomowe osiągnięcie naukowców-naśladowców wywołuje masowe inwestycje, półkomercyjny produkt przyciąga uwagę nacjonalistów, ale ostatecznie oszustwo wychodzi na jaw, zasoby są marnotrawione, a bańka pęka.
Chiny napotykają bariery instytucjonalne w dążeniu do pozycji lidera w dziedzinie sztucznej inteligencji
Podobnie jak w przypadku boomu na komputery osobiste i Internet, geniusze technologiczni z Doliny Krzemowej, aniołowie biznesu i pierwsi użytkownicy najnowocześniejszych technologii są kluczowi do rozwoju sztucznej inteligencji. Jednak wiele osób na Zachodzie nie dostrzega znaczenia środowiska instytucjonalnego dla rozwoju danej technologii.
Rozkwit sztucznej inteligencji w Dolinie Krzemowej nie wynikał wyłącznie z dostępności talentów, pieniędzy czy badań naukowych. Był on efektem wyjątkowego środowiska instytucjonalnego, które sprzyja podejmowaniu ryzyka, udostępnianiu otwartych danych i kreatywnej destrukcji.
Największą przeszkodą w rozwoju technologii w Chinach nigdy nie był brak talentów ani zasobów, ale brak wolności. To, co hamuje rozwój Chin, to cenzura, brak tolerancji dla porażek i nieodłączna niechęć do przedsiębiorczości.
Cenzura hamuje rozwój sztucznej inteligencji. Chatboty, takie jak ChatGPT, mogą czerpać 95% informacji z Internetu, które są wyrażone w języku angielskim, podczas gdy ich chińskie odpowiedniki mogą wykorzystywać tylko niewielką część informacji zawartej w Internecie z powodu Wielkiej Zapory Ogniowej (Great Firewall), która izoluje Chiny od reszty świata. Istnieją też inne zawiłości: niewielu chińskich użytkowników mówi po angielsku, język chiński jest językiem o wysokim kontekście kulturowym, a ponadto został on silnie zanieczyszczony przez cenzurę (na przykład istnieje ponad 3000 sposobów odniesienia się do pewnego chińskiego polityka bez bezpośredniego wymieniania jej nazwiska). Chińskie chatboty przypominają więźniów politycznych w średnim wieku, którzy nieustannie dobierają słowa, unikają drażliwych tematów lub po prostu odmawiają odpowiedzi. Takie środowisko ogranicza również źródła szkolenia chińskich chatbotów. Jak mawiają, śmieci na wejściu – śmieci na wyjściu. Jeśli taka jest przewaga chińskich produktów AI, nie wiem, o jakiej inteligencji mówimy.
Chiny rozwijają sztuczną inteligencję tak, jak gdyby przechodziły kolejny Wielki Skok Naprzód. Skąd to wiem? Sprawdziłem kilka oficjalnych dokumentów dotyczących rozwoju sztucznej inteligencji i o rety, czy uwierzycie, że Chiny miały plan rozwoju sztucznej inteligencji już w 1979 roku? Czy uwierzycie, że pod koniec ubiegłego roku w Chinach było ponad 4311 wiodących przedsiębiorstw zajmujących się sztuczną inteligencją? Tak, na czele stoją tylko wysokowydajne „jednorożce”, ale 4311? Założę się, że większość z tych firm nie zajmuje się rozwojem sztucznej inteligencji, podobnie jak wielu producentów paneli słonecznych na początku XXI wieku było producentami obuwia, zanim wprowadzono rządowe dotacje i politykę wsparcia.
Dlatego uważam, że przywództwo Chin w dziedzinie sztucznej inteligencji jest mocno przesadzone.
Zastosowanie sztucznej inteligencji w porównaniu z nakładami na nią jest znikome
Sztuczna inteligencja nie pomoże chińskiej gospodarce — co więcej, zaszkodzi jej. Sztuczna inteligencja nie została stworzona bez powodu, oraz jeśli tym powodem jest pomoc ludziom, a nie prześcignięcie ich, jej zastosowanie jest uzasadnione i akceptowalne. Sztuczna inteligencja jest w najlepszym przypadku podobna do człowieka pod względem swoich możliwości, a w najgorszym jest zaawansowanym narzędziem, takim jak komputer, kalkulator lub samochód autonomiczny. W dającej się przewidzieć przyszłości sztuczna inteligencja zastąpi ludzi w wykonywaniu żmudnych, powtarzalnych i nieistotnych zadań. Jeśli wykorzystamy sztuczną inteligencję w fabrykach, sklepach lub restauracjach, potrzeba będzie mniej pracowników, kasjerów lub kelnerów. To dobrze. Nie chcielibyśmy jednak wykorzystywać sztucznej inteligencji w centrach dowodzenia, podczas posiedzeń Rady Bezpieczeństwa ONZ lub w zakładach produkujących broń jądrową.
Patrząc na przeszłość, postęp technologiczny napędzał wzrost wydajności. Zachód stał się bogaty głównie dzięki rewolucji przemysłowej, podczas gdy rozwój Chin był napędzany przede wszystkim przez offshoring i outsourcing tych samych funkcji. Zachód będzie musiał radzić sobie z mniejszą liczbą pracowników, zwłaszcza tych wykonujących ciężką pracę fizyczną, ale w Chinach zastąpienie pracy ludzkiej sztuczną inteligencją nie jest pożądane. Liczba ludności Chin wynosi 1,4 miliarda, z czego ponad połowa mieszka w miastach i w większości nie ma wykształcenia średniego. Co najmniej jedna trzecia z nich potrzebuje pracy — nie dobrze płatnej pracy programisty, ale stosunkowo nisko płatnej, niewymagającej zaawansowanej technologii — aby przeżyć.
Niedawno w chińskich mediach pojawił się artykuł zatytułowany mniej więcej „Urzędnicy państwowi AI obejmują stanowiska, wykonując trzymiesięczną pracę w zaledwie trzy dni”. Urzędnik państwowy, który napisał ten artykuł, szybko zdał sobie sprawę z ironii sytuacji i wycofał go. Bycie urzędnikiem państwowym w Chinach jest stosunkowo bardziej prestiżową pracą niż bycie pracownikiem fabryki lub sprzedawcą. Jednak każdy ekonomista powie, że urzędnicy państwowi nie tworzą bogactwa — żyją z pieniędzy podatników. Chińscy urzędnicy państwowi spędzają większość czasu nie pracując na rzecz podatników, ale uczestnicząc w spotkaniach, sesjach szkoleniowych i pisząc dzienniki, w których opisują, jak zyskali na uczestnictwie w tych sesjach szkoleniowych. Śmiem twierdzić, że zdecydowanie najskuteczniejszym zastosowaniem sztucznej inteligencji w Chinach jest wykorzystywanie przez urzędników państwowych chatbotów do pisania stron Myśli przewodniczącego Xi dla członków KPCh.
Pilniejszą kwestią dla chińskiego rządu jest tworzenie miejsc pracy, a nie ich redukcja dzięki sztucznej inteligencji. Jeśli odwiedziliście Chiny, być może natknęliście się na kilka bardzo interesujących i niezrozumiałych dla nas zawodów. Na przykład nadal istnieją „operatorzy wind”, czyli osoby naciskające przyciski w windach. Istnieją nawet firmy o nazwie „Komputerowe usługi wróżenia i nadawania imion” (przysięgam, że nie zmyślam), w których komputery są wykorzystywane do wróżenia lub generowania imion dla noworodków — prawdopodobnie są to jedne z najwcześniejszych komercyjnych zastosowań komputerów w Chinach. Takie przybytki nadal można spotkać w dużych miastach, takich jak Pekin czy Szanghaj. Takie dziwne zawody wskazują, że zastosowanie technologii może być zupełnie inne niż to, do czego została ona pierwotnie stworzona. A Chiny po prostu nie mogą sobie pozwolić na zastąpienie ludzkiej pracy sztuczną inteligencją.
Wkrótce po zakończeniu sesji Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych i Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej Chin rozpocznie się czas ukończenia studiów. Według prognoz chińskiego Ministerstwa Edukacji, wiosną i latem 2025 r. 12,22 mln studentów ukończy studia i wejdzie na rynek pracy. W 2024 r. w Chinach było 11,79 mln absolwentów uczelni wyższych, co już wtedy uznano za „najtrudniejszy rynek pracy w historii”. W 2025 r., przy jeszcze większej liczbie absolwentów, znalezienie zatrudnienia będzie prawdopodobnie jeszcze trudniejsze niż w zeszłym roku. Wielu z tych absolwentów nie będzie chciało pracować w fabrykach, ale w biurach, jednak obecnie sztuczna inteligencja może w coraz większym stopniu zastępować pracowników biurowych. Dodając absolwentów uniwersytetów do już i tak niedostatecznie zatrudnionej siły roboczej w Chinach, każdy racjonalny decydent dwa razy zastanowi się, zanim zdecyduje się na wdrożenie sztucznej inteligencji.
Jaka jest przyszłość sztucznej inteligencji w Chinach?
Obecna fala zainteresowania sztuczną inteligencją może doprowadzić do jednego z trzech scenariuszy.
- Zastosowanie sztucznej inteligencji jest bardzo ograniczone do niektórych obszarów, takich jak planowanie wojskowe lub gospodarcze, co wywołuje kolejną rundę dyskusji na temat „kalkulacji ekonomicznej w socjalizmie” i możliwości wprowadzenia gospodarki planowej. W międzyczasie na rynek konsumencki trafia okrojona wersja sztucznej inteligencji, odizolowana od świata zewnętrznego i poddana silnej cenzurze. Jak silnej? Jest to ściśle tajne, ponieważ oficjalnie w Chinach nie ma żadnej cenzury.
- Przepisy nadążają za zmianami i sztuczna inteligencja jest zakazana w branżach wymagających dużego nakładu pracy, aby chronić miejsca pracy. Trwają już dyskusje na temat tego, czy firma powinna być zmuszana do opłacania państwowych emerytur, jeżeli zastępuje pracowników sztuczną inteligencją lub robotami. To absurdalne, ale tak się dzieje.
- Chiny traktują sztuczną inteligencję jak program Apollo — projekt o znaczeniu politycznym. Rzeczywiste mechanizmy sztucznej inteligencji są na tyle skuteczne, że pozwalają utrzymać szum medialny, dopóki Chiny nie przejdą do kolejnego projektu „globalnego przywództwa” (być może programu lądowania na Marsie, i tylko dlatego, że Amerykanie się tym zajmują). Jednak sztuczna inteligencja nie będzie szeroko stosowana w szkołach, agencjach rządowych ani fabrykach, ponieważ najważniejszy będzie jej wizerunek, a nie funkcjonalność.
To prawda, że Chiny mogą przodować w takich dziedzinach jak rozpoznawanie obrazów, rozpoznawanie twarzy i nadzór oparty na sztucznej inteligencji. Tak, chińskie firmy, takie jak Alibaba i Tencent, głęboko zintegrowały sztuczną inteligencję z codziennym życiem poprzez e-commerce i fintech. I oczywiście Chiny zainwestowały znaczne środki w talenty i chipy związane ze sztuczną inteligencją. Jednak Chiny nie będą liderem w dziedzinie sztucznej inteligencji, ponieważ ich potężne instytucje nie pozwalają im na to, a jedynie na to, by podążać za innymi.
Źródło ilustracji: pixabay
