Powrót
Interwencjonizm

Adorney: Wojna ze słowami — regres wolności słowa trwa

0
Julian Adorney
Przeczytanie zajmie 7 min
Adorney_Wojna ze słowami — regres wolności słowa trwa
Pobierz w wersji
PDF

Tłumaczenie: Jakub Juszczak 

Miałem ostatnio przyjemność przeczytać książkę War On Words: 10 Arguments Against Free Speech — And Why They Fail (ang. Wojna ze słowami: 10 argumentów przeciwko wolności słowa — i dlaczego są one nieprawdziwe), nową publikację poświęconą niebezpieczeństwom cenzury, autorstwa dwóch wybitnych obrońców wolności słowa: Grega Lukianoffa (dyrektora generalnego FIRE, Fundacji na rzecz Praw Indywidualnych i Wolności Słowa) oraz Nadine Strossen (byłej prezes Amerykańskiej Unii Wolności Obywatelskich i Senior Fellow FIRE).  

Książka jest adresowana do Amerykanów o różnych poglądach politycznych, ale większość zawartych w niej argumentów wydaje się być skierowana szczególnie do osób o poglądach lewicowych. Lukianoff, a zwłaszcza Strossen, szczegółowo opisują, w jaki sposób groźby cenzury rządowej były wykorzystywane przeciwko współczesnym lewicowym ruchom, takim jak Black Lives Matter. Oboje autorzy zwracają uwagę na to, jak działacze na rzecz praw obywatelskich w latach 50. i 60. XX wieku opierali się na wolności słowa, aby przedstawiać swoje argumenty — były kongresman John Lewis powiedział: „Bez wolności słowa i prawa do wyrażania sprzeciwu ruch na rzecz praw obywatelskich byłby jak ptak bez skrzydeł”. Obaj autorzy wskazują, że wolność słowa od dawna stanowi bastion dla osób pozbawionych władzy, chroniąc je przed cenzurą i próbami uciszenia ze strony potężnych, którym się sprzeciwiają. 

Pod względem strategicznym i w dzisiejszym klimacie politycznym, jest to rozsądna decyzja. Większość filozoficznych argumentów przeciwko wolności słowa pochodzi od lewicy, od teoretyków krytycznych, takich jak Richard Delgado i Jean Stefancic (autorzy książki Must We Defend Nazis?: Why the First Amendment Should Not Protect Hate Speech and White Supremacy) oraz profesor Mary Anne Franks (autorka książki Fearless Speech: Breaking Free from The First Amendment). W 2017 r. badanie przeprowadzone przez Cato i YouGov wykazało, że demokraci częściej niż republikanie uważają, że dyrektorzy przedsiębiorstw powinni być zwalniani z pracy za szereg tzw. niepoprawnych politycznie poglądów, w tym przekonanie, że „różnice psychologiczne wyjaśniają, dlaczego jest więcej inżynierów płci męskiej” (co jedna trzecia demokratów uznała za przewinienie zasługujące na zwolnienie).  

Ranking wolności słowa na uczelniach za 2025 r. FIRE w którym przebadano 58 807 studentów z 257 uczelni wyższych, pokazuje, że ideologia polityczna mocno wiąże się z nietolerancją dla rzekomo „obraźliwych” wypowiedzi. Oznacza to, że im bardziej lewicowe poglądy ma student, tym bardziej prawdopodobne jest, że poprze nieliberalne, a nawet brutalne środki żeby uciszyć osoby, z którymi się nie zgadza. Osiemdziesiąt cztery procent bardzo liberalnych studentów stwierdziło, że „przerywanie mówcy, aby uniemożliwić mu przemawianie na terenie kampusu” jest co najmniej „rzadko” dopuszczalne, a 38 procent bardzo liberalnych studentów stwierdziło, że „użycie przemocy w celu powstrzymania przemówienia na terenie kampusu” jest co najmniej „rzadko” dopuszczalne. Podczas gdy administracja Trumpa nie wydaje się być szczególnie przychylna wolności słowa, większość oddolnego poparcia dla cenzury pochodzi z lewej strony sceny politycznej, dlatego Lukianoff i Strossen mądrze skupiają się na przekonywaniu właśnie tych osób.  

Książka zawiera dziesiątki argumentów przeciwko cenzurze, lecz być może najczęstszym motywem przewodnim tych argumentów jest krytyka tego, co Lukianoff nazywa „naiwnym etatyzmem”. Jak opisuje to Lukianoff, naiwny etatyzm „obejmuje rodzaj magicznego myślenia, zgodnie z którym wprowadzenie ograniczeń wolności słowa eliminuje problem, nie zdając sobie sprawy, że każda ustawa musi zostać uchwalona i egzekwowana przez rzeczywistych ludzi”. Lukianoff i Strossen wielokrotnie podkreślają tę kluczową kwestię: kategorie wypowiedzi, które ludzie mogą chcieć cenzurować (na przykład „mowa nienawiści”), są niejasne i mgliste, co prowadzi do wielu skrajnych przypadków, o których muszą decydować niedoskonali ludzie.  

Tacy ludzie nie są wszechwiedzący ani wszechmiłujący; mogą popełniać błędy i popełniają je. Jak powiedział kiedyś Christopher Hitchens: 

Czy słyszeliście któregoś z mówców sprzeciwiających się tej propozycji, nawet jeśli był on elokwentny, któremu powierzylibyście zadanie decydowania za Was o tym, co możecie czytać? Czy znacie kogoś takiego? Proszę podnieść rękę. Czy znacie kogoś, komu powierzylibyście to zadanie? Czy ktoś ma kogoś do zaproponowania? To znaczy, że w Kanadzie nie ma nikogo, kto byłby wystarczająco dobry, aby decydować o tym, co mogę czytać lub słuchać? Nie miałem pojęcia. 

Do tego dochodzi ryzyko nadużycia władzy. Okazuje się, że kiedy dajemy ludziom prawo do cenzurowania, rzadko używają go w sposób, jakiego byśmy sobie życzyli. W całej historii cenzorzy nadużywali swojej władzy, aby karać osoby wyrażające odmienne poglądy. Na przedwojennym Południu politycy posiadający niewolników cenzurowali literaturę abolicjonistyczną pod pretekstem tego, że może ona mieć charakter „podżegający”. W średniowieczu papiestwo miało obsesję na punkcie wykorzystywania swojej władzy do zwalczania tak zwanych „heretyckich” tekstów i broszur, które opisywały Boga w sposób odmienny od tego zatwierdzonego przez Kościół. Związek Radziecki Stalina lobbował na rzecz międzynarodowych przepisów dotyczących mowy nienawiści, które pomogły legitymizować brutalne represje wobec dysydentów i protestujących. 

Grafika kwadrat 600x600.png

Cenzura jest narzędziem, którego używają rządzący, aby utrzymać słabszych w posłuszeństwie. W republice, w której władza regularnie przechodzi z rąk do rąk, wszelkie nowe narzędzia cenzury, które przekazujemy naszym sojusznikom politycznym, będą nieuchronnie wykorzystywane przez naszych przeciwników politycznych. Jak pisze Lukianoff: „Dobrym ćwiczeniem intelektualnym przed uchwaleniem nowej ustawy jest zastanowienie się, w jaki sposób wykorzystałby ją nasz największy wróg — a rozważenie tej kwestii jest jeszcze ważniejsze w przypadku ograniczeń wolności słowa”. 

Moim ulubionym argumentem w tej książce jest ten, o którym rzadko słyszałem wcześniej. Prawa cenzury często przynoszą odwrotny skutek, powodując wzrost liczby poglądów, które mają być za jej pośrednictwem karane. Istnieje kilka powodów takiego stanu rzeczy, a jednym z nich jest to, że sprawy sądowe związane z cenzurą faktycznie zwiększają widoczność opinii cenzurowanych osób. Na przykład w 1985 r. Kanada wniosła sprawę przeciwko osobie zaprzeczającej Holocaustowi, a dziennikarze, którzy pisali o tej sprawie, musieli wyjaśnić poglądy i argumenty tej osoby, aby poinformować o tym swoich czytelników. Próba stłumienia negowania Holokaustu poprzez prześladowanie faktycznie doprowadziła do jego rozpowszechnienia. Zjawisko to znane jest jako efekt Streisand i powtarza się w historii — ilekroć jakiś punkt widzenia jest cenzurowany przez rządzących, cenzura wydaje się generować większe zainteresowanie (i widoczność) cenzurowanego punktu widzenia. 

Jednak Lukianoff i Strossen wskazują na głębszą prawdę: ów efekt jest najsilniejszy w przypadku osób o naprawdę odrażających poglądach, których wielu z nas nie chce widzieć w dyskursie publicznym. Jak dokumentuje ekspertka ds. zwalczania terroryzmu Elizabeth Neumann w książce Kingdom of Rage, brutalny ekstremizm polityczny ma swoje korzenie w: „wstydzie, upokorzeniu, braku przynależności i znaczenia, utracie kontroli, niepewności i poczuciu niesprawiedliwości, której nie można naprawić”. Kiedy wykorzystujemy siłę prawa, aby demonizować i zawstydzać osoby wyznające określone poglądy oraz próbować pozbawić je najbardziej intymnej kontroli nad tym, co mówią, nie skłaniamy ich do ponownego przemyślenia swoich poglądów. Zamiast tego po prostu podsycamy psychospołeczne korzenie ich ekstremizmu.  

Jak wskazują Lukianoff i Strossen, tak właśnie zawsze działała cenzura. Na przykład Republika Weimarska poddała surowej cenzurze prominentnych nazistów. Zamknęła setki nazistowskich gazet, a nawet zakazała samemu Hitlerowi przemawiania w Niemczech. Cenzura ta nie tylko nie osłabiła atrakcyjności nazistów, ale dała narodowym socjalistom nowe narzędzia do rekrutacji ludzi. 

Jak głosił jeden z nazistowskich plakatów: 

Dlaczego Adolf Hitler nie może przemawiać? Ponieważ bezlitośnie demaskuje rządzących niemiecką gospodarką, międzynarodowych bankierów żydowskich i ich sługusów, demokratów, marksistów, jezuitów i masonów! Ponieważ chce uwolnić robotników spod dominacji wielkich pieniędzy! 

Okazuje się, że jeśli chcemy zwalczać teorie spiskowe, używanie potężnych sił do uciszania ich zwolenników przynosi odwrotny efekt do zamierzonego. 

Wolność słowa przeżywa kryzys na całym świecie. Jak dokumentuje raport Future of Free Speech z 2025 r., „w ostatnim dziesięcioleciu liczba krajów, w których nasiliły się represje wobec wolności słowa znacznie przewyższyła liczbę krajów, w których odnotowano znaczną poprawę. Natomiast odsetek krajów zapewniających silną ochronę wolności słowa znacznie spadł”. Wolność słowa jest w opałach, a eksperci ostrzegają, że wkraczamy w okres „regresu wolności słowa”.  

Wolność słowa jest zagrożona również w Stanach Zjednoczonych. Stany Zjednoczone od dawna są orędownikiem wolności słowa, ale to może się zmienić. W kilku kwestiach raport „Future of Free Speech” wskazuje, że staliśmy się bardziej cenzurującyniż kilka lat temu. W 2024 r. tylko 60% Amerykanów zgodziło się ze stwierdzeniem, że „ludzie powinni mieć możliwość wyrażania opinii obraźliwych dla mniejszości”, a mniej więcej tyle samo zgodziło się ze stwierdzeniem, że „ludzie powinni mieć możliwość wyrażania opinii obraźliwych dla flagi narodowej”. 

Wszystko to oznacza, że książka Lukianoffa i Strossen nie mogła pojawić się w bardziej odpowiednim momencie. Jeśli chcemy wyjść z „recesji wolności słowa” i odbudować kulturę gotową bronić jej jako ogólnej zasady, musimy zrozumieć argumenty na rzecz cenzury i dowiedzieć się, dlaczego są one błędne. 

Źródło ilustracji: 

Kategorie
Interwencjonizm Teksty


Nasza działalność jest możliwa dzięki wsparciu naszych Darczyńców, zostań jednym z nich.

Zobacz wszystkie możliwości wsparcia

Wesprzyj Instytut, to dzięki naszym Darczyńcom wciąż się rozwijamy

Czytaj również

Inaserra Wolność słowa utrzymuje konflikty w ryzach

Społeczeństwo

Inserra: Wolność słowa utrzymuje konflikty w ryzach

Badacze prawa konstytucyjnego i obrońcy prawa do swobodnej wypowiedzi piszą o ogólnym regresie wolności słowa w ciągu ostatnich dwóch dekad.

front2-2.png

Filozofia polityki

Wojtyszyn: Wolność słowa i mediów – fragment książki „Anty-Lewiatan. Doktryna polityczna i prawna Murraya Newtona Rothbarda”

Zagadnienie wolności słowa znajduje się w centrum zainteresowania sceny politycznej i jest tematem licznych kontrowersji. Właściwie każdy nurt doktrynalny uważa wolność słowa za podstawowe prawo człowieka, dopuszczając jednakże różne jej ograniczenia w zależności od stanu faktycznego lub danych okoliczności. Również Murray Rothbard upatrywał w niej zasadnicze i niezbywalne prawo każdej jednostki, aczkolwiek traktował ją, jak już wcześniej zostało to przedstawione, jako pochodną prawa własności.

Nowakowski_Wolnosć-słowa_male.jpg

Filozofia polityki

Nowakowski: Wolność słowa

Mogłoby się wydawać, że wolność słowa jest współcześnie tak mocno zakorzeniona w systemach politycznych państw Zachodu, że poświęcanie jej szerszej uwagi nie ma właściwie większego sensu. Przecież jest to jedna z naczelnych wartości ładu demokracji liberalnej, uznawana przez wszystkich, którzy odwołują się do jakkolwiek pojmowanej wolności w ogóle i którzy odrzucają obecne na obrzeżach debaty publicznej ekstremizmy, które wolność słowa ewentualnie kwestionują. Przeciętny Europejczyk, Amerykanin czy Australijczyk chętnie podpisze się pod słynnym aforyzmem Woltera: „Nie zgadzam się z tobą, ale zawsze będę bronił twego prawa do posiadania własnego zdania”.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.